— Ten supeł nie jest idealny.
— A musi być?
— No… wszystko wokół jest takie równe.
— Wokół bywa różnie. Takie jest życie.

Marysia patrzy na sznurek, który ułożył się trochę krzywo. Trochę po swojemu.

— Wiesz, że ludzie przychodzą do mnie i przepraszają za to, że mają krzywe plecy?
— No tak, sama tak robię.
— A ja im mówię, że ciało nie jest do przepraszania.
— Sznurek też nie.

Marysia poprawia supeł, ale nie na siłę. Daje mu milimetr luzu.

— Wiesz, co jest najpiękniejsze? — mówi Iza. — Co? — Że ludzie wracają do siebie nie wtedy, kiedy wszystko jest perfekcyjne. — Tylko kiedy jest prawdziwe.

Marysia odkłada sznurek. Iza odkłada słowa. Cisza układa się między nimi jak miękki koc.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *