O mnie a właściwie o nas
Bo tę przestrzeń tworzymy we dwie: ja, Marysia, i moja córka Iza.
Należę do pokolenia, które nie miało wszystkiego „na kliknięcie”. Gdy czegoś brakowało, szukało się rozwiązań. Gdy coś się zepsuło, naprawiało się to, zamiast wyrzucać. Wiele rzeczy robiło się samodzielnie — z potrzeby, ciekawości i domowej zaradności.
Tak nauczyłam się, że ręce potrafią stworzyć więcej, niż człowiek się spodziewa. I że rzeczy zrobione własnoręcznie mają duszę, której nie da się kupić w sklepie.
Rękodzieło to dla mnie spokój, rytm, uważność. To radość z tworzenia czegoś od początku do końca. To szacunek do materiałów, do natury i do pracy, która nie jest masowa, tylko osobista.
W „Internetach” gubię się szybciej niż w gęstym lesie, ale w tworzeniu czuję się jak w swoim żywiole.
A Iza?
Iza również zajmuje się rękodziełem — tyle że zamiast tworzyć sploty, rozluźnia te mięśniowe. Jest masażystką. W sprawach internetowych radzi sobie znacznie lepiej ode mnie, choć obie zgodnie przyznajemy, że technologia czasem bywa kapryśna.
To ona pomaga mi ogarniać tę stronę, zdjęcia i całą tę cyfrową magię, dzięki której moje prace mogą trafić do ludzi, którzy je pokochają.
Razem tworzymy miejsce, w którym rękodzieło spotyka się z naturą, harmonią i nutą rodzinnego humoru.
To nasza wspólna przestrzeń — swojska, prawdziwa i zrobiona jak trzeba.

