— Widzisz ten kolor nieba?
— Widzę. I widzę też, że znowu patrzysz na niego jak na wzornik.
— Bo to jest wzornik. Tylko trzeba umieć czytać.
— Mamo… ja pracuję z ludzkimi plecami. My też mamy swoje odcienie.
— I co, z tego odcienia będzie bransoletka?
— A czemu nie. Cisza też ma kolor.
— No tak… u nas nawet poranki pracują na etacie inspiracji.
Między jednym łykiem a drugim rodzi się pomysł.
Jeszcze nie wiadomo jaki — ale już wiadomo, że będzie miał w sobie spokój, oddech i ten odcień nieba, który tylko rano potrafi być tak łagodny.


Dodaj komentarz